OSIEMSET TRZY | EIGHT HUNDRED THREE
Dodane przez MasterZMC dnia 20.12.2010 23:01
W nocy Warszawo jesteś najpiękniejsza. Miałem ściśle określony plan: uciec przed złem na jakiś czas.
Rozszerzona zawartość newsa

W nocy Warszawo jesteś najpiękniejsza. Miałem ściśle określony plan: uciec przed złem na jakiś czas.

Skończyłem zajęcia wcześniej niż wszyscy i nigdzie się nie spieszyłem. Był już zimowy wieczór. W drodze przez las przypomniały mi się słowa Leśmiana:
Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
I pobledli tak bardzo jak nikt dotąd na świecie.


Na stacji rozmieniłem pieniądze, a chciano żebym napił się coli. Potem przepłaciłem za chleb 2,30 zł i udałem się w stronę...

W zwyczajnej części stolicy pomyślałem, że trzeba złożyć życzenia czytelnikom "Skafandra". Zadzwoniłem do Marka, siedział akurat w domu przed komputerem. Treść wysłałem po chwili SMS-em, a wykonanie zawierzyłem jego talentowi.

Zmierzałem w stronę odjazdu, po prawej miałem gimnazjum sportowe, po lewej las, w którym strzelał się Wokulski. Po drodze pomogłem pchać samochód kobiecie na letnich oponach, która chciała zaparkować. Przypominała mi lesbijkę Angelikę w swojej naturalnej gadce. Jeden z mężczyzn zapytał, czy to moja mama. "Nie" – odpowiedziałem. Wolałem, żeby była kochanką.

Dochodząc do metra, zapragnąłem odjechać gdzieś daleko stąd, gdzieś, gdzie nikt mnie nie zna, ale przecież poznam nowych ludzi. Odjechać i zostawić to wszystko, zostawić przeszłość i zacząć nowe życie. Jak bohater "25 godziny". Kto z nas o tym nie marzył?

W Metrze Wawrzyszew nie czekałem długo na pociąg. Ale w tej drobnej chwili dostrzegłem parę Japończyków. Zastanawiałem się, jak może być w Tokio. Pewnie jest tam podobne metro. Może tylko mniej samotne.

W pociągu usiadłem tam, gdzie nikogo nie było. Po chwili dosiedli się ludzie. W moim odbiciu w szybie poczułem się nieobecny pośród tych wszystkich ludzi. Czułem się jak obcy z prozy Świderskiego, obcy, przed którym tak bardzo uciekałem. Siedzący obok mężczyzna spoglądał co chwilę na mnie, bo nie wierzył, że można być tak bardzo nieobecnym.

Nagle do pociągu weszła Marta Stasia. Stanęła, patrzyła gdzieś w dal i uśmiechała się sama do siebie. Miała rozszerzone źrenice. Tak bardzo chciałem odpłynąć z nią w psychodelę snu, choćby na dworcu. To właśnie tutaj, w metrze w Warszawie, mógłbym wypowiedzieć w myślach modlitwę narkomana, znaną na cały świat. Ale już się nie modliłem.

Wysiadłem na stacji Centrum. Jakże szybko ten tłum biegnie w kierunku schodów. Czemu nie biegną tak do nieba?
Wyszedłem na powierzchnię. Wiedziałem dobrze, że wystarczy chwila, by kogoś zgubić...

Zmierzając do namiotu z książkami, zobaczyłem Martę Stasię raz jeszcze. Stała z jakimś chłopakiem i uśmiechała się od ucha do ucha. Widziałem, że była szczęśliwa.

Wśród różności znalazłem książkę afgańskiego pisarza, autora "Chłopca z latawcem" – Khaled Hosseini, pt. "Tysiąc wspaniałych słońc". Rozpoczęty w tym roku "Chłopiec z latawcem", porównywany w banalności do "Zbrodni i kary", nie mógł doczekać się kontynuacji. Ona na pewno kiedyś nastąpi. Kto wie, może jeśli nie tu, to po drugiej stronie, będziemy opowiadać sobie książki.

Z innego koszyka wydobyłem tomik nieznanego mi Wojciecha Kassa. Zawsze bez oporów kupowałem tomiki nieznanych autorów. Wierzyłem, że w każdym z takich tomików jest jakaś perełka. Poezja miała u mnie status szczególny.
Wertowałem kartki i trafiłem na wiersz "Do przyjaciela w szpitalu". Musisz wstać Leszku. Lubiłem pić z tobą wódkę i rwać panienki. Musisz wstać... To ja byłem Leszkiem.
Początkowo wrzuciłem do swojego koszyka dużo książek, ale ostatecznie kupiłem cztery.


Fot. MarekU

Spacerowałem między oświetlonymi pięknie ścieżkami, co samo w sobie było cudem. Spacerowałem w poszukiwaniu sklepów cynamonowych. Przejście na drugą stronę wcale nie było łatwe.
Trafiłem do tureckiego baru. Zamówiłem kebaba z baraniną i piwo. Tureckie bary w samym środku stolicy Polski to widoczny znak zmieniającego się świata. Flaga z półksiężycem wisząca tylko wewnątrz baru, być może zawiśnie kiedyś na Pałacu Kultury. Co mnie to teraz mogło obchodzić, równie dobrze mogłem być w barze azjatyckim bądź jakimkolwiek innym.
Wśród personelu była Polka i to sprawiało, że czułem się trochę bardziej u siebie. Zastanawiałem się, czy jeśli doszłoby do czegoś, to czy pracujący z nią Turcy-muzułmanie potraktowaliby ją jako koleżankę z pracy czy jako wroga.

Popijałem sobie powoli piwo jedno za drugim i oddałem się lekturze książki "Nocny bawół". Jej autor Guillermo Arriaga znany był na świecie jako scenarzysta filmów "Amores perros", "21 gramów" i "Babel". Nie wiedziałem, że pisze też książki.
Zanurzyłem się w świat ludzkich pogmatwań i dramatów. Byłem zły na bohatera. Powtarzałem: Dlaczego skurwielu ranisz te niewinne kobiety?
Złość ustąpiła próbie zrozumienia. Ja też chciałem mieć motel z pokojem 803, swoje miejsce ucieczki.




Zobacz też:
Khaled Hosseini – Chłopiec z latawcem
Pod niebem snów | Under sky of dreams
Niedokończone | Unfinished talks
Nadchodzi smutna wiadomość | A sad message is coming
Nostalgia anioła | Nostalgia of angel
Każdy szuka swego miejsca | Everyone looks for his place
Kraków do snu | Cracow in a dream
Leśmian – Dwoje ludzieńków
Kass – Do przyjaciela w szpitalu
Przeczucie strzelca | Expectation of sagittarius
Podróż jest we mnie | Travel is inside me
Olga
Szymborska – Wszelki wypadek
Poświatowska – *** (nie potrafię uskładać ze słów miłości...)
Wojaczek – Światełko
Różewicz – nie wypowiedziane
Karasek – Ofiara doskonałości
Barańczak – Grażynie
Barańczak – Pusty (Empty)
Przybora – Inwokacja (Bez ciebie)
Kofta – Jej portret
Stachura – Jest już za późno, nie jest za późno
Sawczuk – Do kryzysowej narzeczonej
Stare Dobre Małżeństwo
Nostalgia anioła | Nostalgia of angel
Dwadzieścia pięć | Twenty five
21 gramów | 21 grams (2003)
Zostań | Stay (2005)
Hey
Myslovitz – Ukryte
Pidżama Porno
Pustki
Sigur Ros
Bat for Lashes
Port-Royal
Klimt (Antoni Budzyński)
Loco Star
Edward Hopper
Georgia O'Keeffe
Z widokiem na twoje ucho
Blank & Jones