A PRZECIEŻ SĄ... | MIND YOU, THEY ARE
Dodane przez MasterZMC dnia 06.06.2015 12:27
Życie jest jedno i niektóre rzeczy mają swój właściwy, jedyny czas… Jeśli ich nie podejmiemy w tym czasie, to miną bezpowrotnie, a my już zawsze będziemy żałować i wyrzucać sobie, że nie spróbowaliśmy.
Rozszerzona zawartość newsa

Mój przyjaciel chodzi teraz po Bieszczadach. Co dzień wstawia do Internetu zdjęcia tamtejszych krajobrazów, zachodów słońca i własne pozowane. Czy pamięta, czy wiedzieć może, że właśnie w tych górach poczęły się na nowo moje marzenia? Wspinałem się z grupą kleryków na Tarnicę, najwyższy szczyt Bieszczad. Tomasz, Mateusz i jeszcze kilku wyrwało mocno do przodu. Pomyślałem: O, kurcze, skoro takie tempo narzucili, to będzie ciężko. Będę na szarym końcu, nie ma bata. Podczas wspinaczki wiele wskazywało na to, że moje przypuszczenia się sprawdzą. Jednak, gdy zbliżaliśmy się już do szczytu, zauważyłem, że ludzie nie idą już tam żwawo, a mi jakby przybyło nowych sił. Wyprzedziłem wszystkich, zostawiając ich w tyle i dosłownie wbiegłem na szczyt, pierwszy z grupy. Gdy stałem pod krzyżem, na szczycie Tarnicy, zrozumiałem, że marzenia mogą się spełnić, nawet gdy na początku wydaje nam się to niemożliwe. Uroniłem łzę, zamknąłem oczy i modliłem się o swoje marzenia. Wiedziałem już wcześniej, że niedługo moje życie się zmieni, nie mogłem jednak przewidzieć, jak się potoczy i gdzie będę za chwilę…

Dopiero później poznałem Alchemika. Najpierw przez kilka lat obdarowywał mnie słowami, a potem podarował mi kalendarz z cytatami Paula Coelho. Bieżący czerwiec w tym kalendarzu nosi tytuł „Błogosławieństwo”, a cytatem przewodnim są słowa: Największym błogosławieństwem jest posiadanie jutra – z marzeniami do spełnienia. Obrałem je sobie za motto na obecny rok i resztę życia. I w tym właśnie miesiącu, kiedy Alchemik chodzi po „moich” górach, a ja przywołuję scenę na szczycie Tarnicy sprzed lat, uświadamiam sobie, czego mi brakowało w ostatnim czasie… Była stagnacja i bycie jakby w zawieszeniu. A tymczasem Coelho napisał kiedyś, że dusza bez marzeń umiera, a mój Alchemik powtarzał: Nie ma nic wspanialszego niż spełnianie swoich marzeń. Tego właśnie mi trzeba, żeby tchnąć w siebie życie na nowo, potrzeba mi marzeń. A przecież są… niektóre na wyciągnięcie ręki jak styczniowe Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej, inne bardziej odległe jak postawienie stopy na każdym kontynencie. Ale są i najwyższy czas przypomnieć sobie o nich, odnaleźć je jak skarby na zakurzonym strychu i mieć przed oczami jako zadanie do wykonania. Życie jest jedno i niektóre rzeczy mają swój właściwy, jedyny czas… Jeśli ich nie podejmiemy w tym czasie, to miną bezpowrotnie, a my już zawsze będziemy żałować i wyrzucać sobie, że nie spróbowaliśmy.

Możesz wszystko – napisała ostatnio. W Tym, który mnie umacnia – dopiszę biblijnie. Krzyż z Tarnicy jest jakby Bożym błogosławieństwem dla marzeń, niezależnie od tego, czy kiedyś tam wrócę… A jeśli wrócę, to cały świat się dowie.