LISTOPAD – NAJLEPSZA PORA NA DOSTOJEWSKIEGO
Dodane przez MasterZMC dnia 18.11.2014 11:51
O trzeciej w nocy do jego domu zakrada się nieznajomy. Stojąc w drzwiach, nocny intruz mówi: Jeżeli się nie mylę, to mam przyjemność z Aleksym Iwanowiczem. Nie myli się...
Rozszerzona zawartość newsa

O trzeciej w nocy do jego domu zakrada się nieznajomy. Stojąc w drzwiach, nocny intruz mówi: Jeżeli się nie mylę, to mam przyjemność z Aleksym Iwanowiczem. Nie myli się, znali się przed dziewięcioma laty. Wtedy Aleksy Iwanowicz Wielczaninow był „przyjacielem domu” Pawła Pawłowicza Trusockiego, to znaczy miał romans z jego zmarłą żoną Natalią Wasilewną.



Wraz z Trusockim powraca do Wielczaninowa przeszłość, a ponadto dowiaduje się o kimś, kto może zmienić jego życie, a o czyim istnieniu nie wiedział przez lata… Liza, córka Natalii Wasilewny, owoc rocznego romansu.

Spektakl „Liza” pokazuje dramat trojga ludzi. Dziewczynki krzywdzonej przez Trusockiego, który wie, że nie jest prawdziwym ojcem. Wielczaninowa, który jest bezradny wobec choroby swojego dziecka. I w końcu samego Trusockiego, który nie potrafi poradzić sobie ze sobą po śmierci żony i popada w alkoholizm. Przeszłość rzuca swój złowrogi cień na teraźniejszość, nie ma w niej szczęścia, jest za to stracone dzieciństwo, niezrealizowane ojcostwo, nocne koszmary, pragnienie odwetu...
Proza Fiodora Dostojewskiego przenoszona na deski teatru zawsze wywołuje dreszcze, skłania do głębokiej refleksji o kruchej, ludzkiej egzystencji. Nie inaczej jest w przypadku omawianego spektaklu „Liza”, który powstał na podstawie opowiadania „Wieczny mąż”. Zamościanie mogli go obejrzeć 5 listopada w Zamojskim Domu Kultury w wykonaniu Sceny Prapremier InVitro. Przedstawienie wyreżyserował Łukasz Witt-Michałowski, a obsadę stworzyli Mariusz Bonaszewski, Jarosław Tomica, Matylda Damięcka i Dominika Podsiadła. Mroczny klimat przedstawienia, oprócz znakomitej gry aktorskiej, uzupełniło manewrowanie światłem i dźwiękiem. Aktorzy wyśmienicie oddali rysy psychologiczne prezentowanych bohaterów, którzy znajdują się w newralgicznym momencie swojego życia. „Liza” Witta-Michałowskiego to Dostojewski w najlepszym wydaniu.

Był to ostatni już z czterech spektakli granych w Zamościu w ramach programu Teatr Polska, realizowanego przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kto nie był, ma czego żałować…

Mateusz Sawczuk
„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2014, nr 12 (63), s. 11