MICHRYC GŁODNY ZWYCIĘSTWA
Dodane przez MasterZMC dnia 07.10.2014 13:15
Okres letni obfitował w wiele ważnych zawodów freestyle football, w których wziął udział Michał Rycaj. Student turystyki i rekreacji PWSZ w Zamościu zakwalifikował się do finału rozgrywek Red Bull Street Style, które odbędą się 14–16 listopada w brazylijskim mieście Salvador. Awans udało się wywalczyć, dzięki udanemu występowi, podczas Super Ball w Libercu. Oprócz mistrza świata Federacji F3 w turnieju w Brazylii weźmie udział jeszcze dwóch Polaków – ubiegłoroczny zwycięzca Szymon Skalski oraz Dawid Krzyżowski.
Rozszerzona zawartość newsa

Okres letni obfitował w wiele ważnych zawodów freestyle football, w których wziął udział Michał Rycaj. Student turystyki i rekreacji PWSZ w Zamościu zakwalifikował się do finału rozgrywek Red Bull Street Style, które odbędą się 14–16 listopada w brazylijskim mieście Salvador. Awans udało się wywalczyć, dzięki udanemu występowi, podczas Super Ball w Libercu. Oprócz mistrza świata Federacji F3 w turnieju w Brazylii weźmie udział jeszcze dwóch Polaków – ubiegłoroczny zwycięzca Szymon Skalski oraz Dawid Krzyżowski.


F3 World Tour – przystanek pierwszy
Najlepsi freestylerzy globu udali się 7 czerwca do stolicy Chin – Pekinu – aby tam rozpocząć tegoroczny F3 World Tour. W środowisku sportowym zawody te uznawane są za mistrzostwa świata we freestyle football. Michał Rycaj ps. Michryc broni tytułu mistrzowskiego z ubiegłego roku. Wśród 16 zawodników, biorących udział w F3 World Tour, jest aż 4 Polaków i stanowią oni najliczniejszą grupę narodową. Oprócz Michała nasz kraj reprezentują jeszcze: Łukasz Chwieduk ps. Luki, Daniel Mikołajek ps. Mikołaj i Szymon Skalski ps. Szymo. Możliwe, że w przyszłym roku do najlepszej szesnastki dołączy jeszcze piąty Polak Paweł Skóra ps. Skóra, który zaliczył udany występ w tegorocznym Super Ball w Libercu.

W stolicy Chin zainteresowanie zawodami było duże, choć sami Chińczycy nie mają swojego reprezentanta. Wynika to z faktu, że do rozwoju freestyle football bardzo przyczyniają się strony internetowe typu Facebook, gdzie można znaleźć całą masę filmików pokazowych i na tej podstawie uczyć się od podstaw. W Chinach dostęp do tych stron jest ograniczony, dlatego dyscyplina nie jest popularna.

Przyjechałem przygotowany jak na żaden inny turniej – mówi Michryc, opowiadając o zawodach w Chinach. – W Pekinie była wspólna sala treningowa, ale mi zależało na dyskretności, żeby nikt nie widział nowych rzeczy, które przygotowałem na ten turniej. Odcinałem się od kumpli, żeby dwie godziny dziennie poćwiczyć samemu w pokoju hotelowym.

Turniej rozpoczął się tradycyjnie od etapu routines, czyli od dwuminutowych pokazów indywidualnych. Michał wykonał pokaz do stworzonej przez siebie muzyki. Połączenie dwóch pasji w jednym występie sprawiło, że uplasował się na 2. miejscu. Wszystko wydawało się być na dobrej drodze, ale… Michryc musiał walczyć z zawodnikiem, który zajął 15. miejsce, a był nim Carlos Iacono ps. Charly. Argentyńczyk jest jednym z faworytów, a po pierwszej rundzie miał tak odległe miejsce tylko z tego względu, że nie przyłożył się do swojego pokazu.

Michał wiedział, że będzie trudna przeprawa. Do pojedynku było tylko pół godziny. Trzeba było tak umiejętnie rozłożyć tricki, żeby pokonać Charly’ego, a jednocześnie nie pokazać wszystkiego, co ma się najlepsze.

Po pierwszych dwóch rundach pojedynku wydawało się, że prowadzi Polak, bo Argentyńczykowi często spadała piłka. W trzecim wejściu jednak wszystko się odwróciło. Michałowi trzy razy spadła piłka, a Charly zaprezentował się wyśmienicie. Wynik końcowy – 2:1 dla Argentyńczyka.

Michryc po pierwszym turnieju zajmuje 9. miejsce. Na prowadzeniu jest utytułowany Brytyjczyk Andrew Henderson, a tuż za nim Charly. Spośród Polaków najwyższe, 3. miejsce zajmuje Szymon Skalski.

Sprawa tytułu nie jest jednak przesądzona. Pozostały do rozegrania jeszcze dwa turnieje. Najpierw 22 października w Londynie na arenie O2, a potem w Pretorii, w RPA.


Wicemistrz Europy
Drugą imprezą, którą organizuje Federacja F3, są mistrzostwa Europy (European Street Cup). W tym roku odbyły się 21 czerwca w Brukseli. Był to tzw. otwarty turniej, czyli mógł wziąć w nim udział każdy, kto tylko chciał.

Nie ukrywam, że bardzo mi zależało na jakimkolwiek turnieju, bo po nieudanym Pekinie byłem głodny dobrego wyniku i przygotowywałem się długo. Pojechałem do Brukseli z lekkim zawahaniem, że może coś jest nie tak ze mną. Toczyłem wewnętrzną walkę ze sobą. Na mistrzostwach jednak poczułem, że się odblokowałem, poczułem odrodzenie.

To skutkowało dojściem do finału imprezy. A w nim Michryc zmierzył się z Danielem Mikołajkiem. Po raz pierwszy pojedynkowali się w 2009 r., wtedy wygrał Michryc, na kolejne starcie musieli czekać 5 lat.

Finał w stolicy Belgii był bardzo wyrównany. Po skończonej walce znajomi Michryca przekonywali go: Spokojnie, na pewno wygrałeś. Kiedy przyszło do ogłoszenia wyników, w górę uniesiono rękę Mikołaja. Michryc został wicemistrzem Europy.

50 milionów oglądało Polaka
Ekipa Switch Crew złożona z freestylerów piłkarskich i koszykarskich dostała zaproszenie, żeby 6 lipca zrobić pokaz w największym brazylijskim show telewizyjnym w Globo TV, który jest emitowany na żywo. Z uwagi na to, że Henderson nie mógł jechać, bo miał zajęty termin, zaproponowano wyjazd Michałowi bez żadnych kosztów. Oczywiście zgodził się, jak tu nie skorzystać z takiej okazji. Do Sao Paolo wraz z trzema innymi freestylerami.

Jest to program typu naszego „Kuby Wojewódzkiego”, do którego zapraszani są ludzie z pierwszych stron gazet. Michał nie wiedział, kto będzie gościem programu, w którym miał wystąpić z pokazem. Toteż wielkie było jego zaskoczenie, kiedy pół godziny przed emisją przyszedł do freestylerów dyrektor i powiedział: „Chodźcie, poznacie Kakę”. W ten sposób Michryc miał okazję rozmawiać z dawną gwiazdą reprezentacji Brazylii. – To było bardzo fajne przeżycie – mówi.

Podczas programu każdy z czwórki freestylerów zaprezentował indywidualny pokaz tricków. Uzdolnionego Polaka podziwiało 50 mln widzów przed telewizorami! Dla porównania finał siatkarskich mistrzostw świata oglądało w Polsce 10 mln widzów.

Do niedawna, gdy ktoś mnie pytał: „Jaki kraj zrobił na tobie największe wrażenie?”, trudno było mi jednoznacznie odpowiedzieć, a teraz zdecydowanie odpowiadam: „Brazylia!” – mówi mistrz freestyle footballu.

Freestival Football Żerków
Brazylia tak go urzekła, że bardzo chciał tam wrócić. Droga ku temu prowadziła przez Żerków koło Poznania. Dlaczego? Ponieważ tam w dniach 9–14 lipca odbywały się polskie kwalifikacje do światowego finału Red Bull Street Style, który w tym roku zostanie rozegrany w brazylijskim mieście Salvator. Wystarczyło więc wygrać Freestival Football Żerków, żeby ponownie polecieć do Brazylii.

Startowało łącznie ok. 60 osób, ale brakowało najgroźniejszych rywali. Szymon Skalski nie musiał się kwalifikować, bo ma zapewniony awans jako ubiegłoroczny triumfator. Łukasz Chwieduk z kolei miał w tym czasie pokazy w Katarze. Najtrudniejszym przeciwnikiem był Daniel Mikołajek.

Los skojarzył Michryca i Mikołaja w półfinale zawodów. Michał bardzo chciał wziąć rewanż za mistrzostwa Europy i udało mu się, choć walka jak zwykle była na wysokim poziomie.

Po pokonaniu Mikołaja droga wydawała się prosta. W finale czekał Dawid Krzyżowski, teoretycznie słabszy rywal od Mikołaja. Najwyraźniej jednak zawodnicy, gdy stają do walki z Michrycem mobilizują się na potęgę, bo wiedzą, że mają do czynienia z mistrzem świata F3. Tak było i w tym przypadku. Dawid Krzyżowski zagrał najlepszą walkę w swoim życiu, przeszedł samego siebie i wygrał.

Super Ball
Drugie miejsce to nie porażka, to sukces, który motywuje – mówi Michał. Po Żerkowie została mu ostatnia szansa, aby pojechać na Red Bull. Była to jednak sto razy trudniejsza droga niż wygranie Żerkowa… Teraz trzeba było znaleźć się w najlepszej trójce Super Balla. To jedne z najbardziej prestiżowych zawodów we freestyle football, określane czasami jako „otwarte mistrzostwa świata”. W tym roku turniej rozgrywany był nie jak dotychczas w Pradze, tylko w Libercu.



7 sierpnia do rywalizacji stanęło ok. 200 zawodników. Początkowo były pojedynki w czwórkach, spośród których dalej przechodziło dwóch zawodników lub jeden, w zależności od etapu. Od top 32 były już pojedynki jeden na jednego.

W ćwierćfinale Michał w bratobójczym pojedynku pokonał Szymona Skalskiego, a w półfinale starł się z Pedrinho, któremu towarzyszyła spora grupa kibiców z Meksyku. Brazylijczyk wziął rewanż za ubiegłoroczną porażkę w Dubaju, podczas F3. Jednak to półfinałowe zwycięstwo wzbudziło spore kontrowersje zwolenników Michryca, ponieważ zdecydowanie lepiej się prezentował podczas walki.

W walce o trzecie miejsce, gwarantujące Red Bulla, doszło do kolejnego polskiego pojedynku. Naprzeciw Michała stanął robiący duże postępy w ostatnim czasie Piotr Skóra. Michał wchodząc na scenę groźnie spojrzał w kierunku sędziów, którzy w poprzednim pojedynku głosowali przeciwko niemu… Wywieranie psychologicznej presji okazało się jednak zbędne, ponieważ walka była dosyć jednostronna, Skóra często się powtarzał, a Michryc co raz pokazywał nowe rzeczy. Student PWSZ wygrał zdecydowanie 3:0 i uzupełnił skład Polaków, którzy wystąpią na Red Bull Street Style.

Jak wygrana jest już blisko i się jej nie osiąga, to czuje się ogromny głód… – mówi Michał. – Jednak cieszę się, że potoczyło się tak a nie inaczej. Dobrze mi zrobiły niepowodzenia, bo dzięki nim zacząłem trenować z jeszcze większym zaangażowaniem. Sądzę, że moja wygrana wisi w powietrzu. Będę kontynuował passę ciężkich treningów, dopóki nie wygram. Myślę, że gdyby tak się stało, to nieco bym zwolnił, bo czułbym się już trochę nasycony.

Mateusz Sawczuk
„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2014, nr 10 (61), s. 11













Przeczytaj też:
„Rozwijanie talentu to siłowanie się z samym sobą”
Polska po raz drugi mistrzem świata w siatkówce! | Poland for the second time the world volleyball champions!
„PWSZ to uczelnia dla mnie i dla ciebie” „PWSZ is university for me and for you”
Sprinterka, siatkarka, turystka (Agnieszka Całuch)
Turystyka i rekreacja