POLSKA PO RAZ DRUGI MISTRZEM ŚWIATA W SIATKÓWCE! | POLAND FOR THE SECOND TIME THE WORLD VOLLEYBALL CHAMPIONS!
Dodane przez MasterZMC dnia 25.09.2014 15:36
Wujek powiedział mi wczoraj: „Mateusz, jesteś szczęściarzem, bo widziałeś na żywo mistrzów świata”.
Rozszerzona zawartość newsa

Wszystko zaczęło się w liceum. Mieszkałem jeszcze przy Peowiaków 62 i po raz pierwszy oglądałem kwalifikacje do Ligi Światowej, kiedy to Polska trzy razy pokonała Brazylię. I pamiętam, jak dziś, jak Piotr Sobczyński w wiadomościach sportowych zachęcał telewidzów do oglądania finałów Ligi Światowej. Był rok 2002. Wtedy pokochałem siatkówkę. A potem oglądałem już wszystkie turnieje z udziałem reprezentacji Polski.

Pamiętam Igrzyska Olimpijskie w Atenach roku 2004. Wstałem około godziny siódmej, żeby oglądać pierwszy mecz Polaków. Zagrali rewelacyjnie. Wygrali z Serbią i Czarnogórą 3:0. Mój dziadek powiedział: Skoro tak zaczęli, to strach pomyśleć, co będzie dalej… Skończyło się na ćwierćfinale.

2006 rok był szczególny. Nasi chłopcy wzięli udział w Mistrzostwach Świata w Japonii. Trenerem był wtedy niski Argentyńczyk Raul Lozano. Któż go nie pamięta? Szli jak burza, wygrywali mecz za meczem. Z obecnego składu grał wtedy Mariusz Wlazły, Michał Winiarski i Paweł Zagumny. Studiowałem wtedy w Lublinie. Pamiętam, że nie poszedłem na zajęcia, żeby oglądać mecz z Rosją. Razem z kolegą namówiliśmy portiera, żeby pozwolił nam oglądać w swojej kanciapie. Zamknął drzwi, ale co chwilę wpadał energicznie i pytał: „Panowie, jak wynik? Panowie, jak my to wygramy, to Putin nam kurek przykręci”. Przegrywaliśmy 0:2, ale wszedł wtedy Piotr Gruszka i Grzegorz Szymański i skończyło się 3:2. To był jeden z najpiękniejszych momentów, jakie pamiętam.

Był 3 grudnia, dwa dni po moich urodzinach. Brazylia była wtedy jeszcze poza zasięgiem. Polacy swój srebrny medal zadedykowali zmarłemu tragicznie Arkadiuszowi Gołasiowi, podczas dekoracji wszyscy byli ubrani w koszulki z numerem 16 i napisem „Gołaś”. Tamtego dnia jechaliśmy do Warszawy na spektakl „Zbrodnia i kara” w teatrze Ateneum. Była godzina siedemnasta, a w informacjach radiowych prezenter mówił: „Polska wicemistrzem świata w siatkówce”. Już wtedy byłem wzruszony i cieszyłem się, że choć raz w komentarzach doceniono nasz sukces, a nie jak to zwykle bywa „tylko drugie miejsce”.

Po tych mistrzostwach Piotr Gruszka powiedział: „Jesteśmy wicemistrzami świata, ale Polska będzie mistrzem świata”. Zapamiętałem to i wierzyłem, że kiedyś to my zdominujemy wielką Brazylię.

W wakacje 2012 r. w pocie czoła (dosłownie) pisałem pracę magisterską w Majdanie Ruszowskim. Prawie w ogóle nie oglądałem olimpiady, poza… meczami siatkarzy. Skończyło się znowu na ćwierćfinale.

Za czasów Andrei Anastasiego przyszły historyczne zwycięstwa:
Historyczny brązowy medal Ligi Światowej
Polska wygrała Ligę Światową

Odkąd wiadomo było, że mistrzostwa świata 2014 odbędą się w Polsce, wiedziałem, że muszę w tym uczestniczyć. Zawsze marzyłem, żeby być na meczu siatkarskim, a czy mogła być lepsza okazja niż siatkarski mundial po raz pierwszy w Polsce? Marzenie się spełniło. 30 sierpnia byłem na meczu otwarcia na Stadionie Narodowym. Przejechaliśmy się po Serbii 3:0. Po policzkach popłynęły łzy szczęścia, a do kolegi wysłałem SMS-a: „Będziemy mistrzami świata, ja w to wierzę!”.

Słowa Piotra Gruszki spełniły się po ośmiu latach. Dawniej brakowało nam „mentalności zwycięzcy”, załamywaliśmy się przy byle niepowodzeniu, traciliśmy seryjnie punkty. Teraz to się zmieniło, teraz jesteśmy mistrzami, nikt nam nie dorównał, a Brazylia jest na kolanach. Mecze były pełne dramaturgii, ale zawsze ze szczęśliwym finałem. Piotr Gruszka nie doczekał tego jako zawodnik, ale za to doczekał Paweł Zagumny, nie można sobie wyobrazić piękniejszego uhonorowania kariery zawodnika, który był swego czasu najlepszym rozgrywającym na świecie. Dawny komentator Zdzisław Ambroziak zwykł mawiać, komentując mecze, że czeka aż przyjdzie apogeum polskiej reprezentacji. Myślę, że to apogeum jest właśnie teraz.

Marzenie się spełniło! Polska po raz drugi w historii jest mistrzem świata w siatkówce. Kolejny cel: złoto olimpijskie. To też się spełni. Ja w to wierzę.