W POSZUKIWANIU MŁODYCH DZIENNIKARZY...
Dodane przez MasterZMC dnia 01.12.2013 15:12
Parę minut przed ósmą wyjazd z Zamościa do Hrubieszowa. Delegacja w słusznej sprawie – spotkanie z młodzieżą tamtejszego Zespołu Szkół nr 1, na zaproszenie nauczyciela języka polskiego Daniela Buchowieckiego. CB radio odmawia posłuszeństwa, nieważne, redakcja jeździ zawsze regulaminowo i bezkolizyjnie, no, prawie zawsze.
Rozszerzona zawartość newsa

Parę minut przed ósmą wyjazd z Zamościa do Hrubieszowa. Delegacja w słusznej sprawie – spotkanie z młodzieżą tamtejszego Zespołu Szkół nr 1, na zaproszenie nauczyciela języka polskiego Daniela Buchowieckiego. CB radio odmawia posłuszeństwa, nieważne, redakcja jeździ zawsze regulaminowo i bezkolizyjnie, no, prawie zawsze.

Zaabsorbowani rozmową o kotach i psach dopiero po chwili spostrzegamy, że jesteśmy już w mieście Bolesława Prusa. Dylemat w głowie – czy podążać trasą wskazaną nam wcześniej, czy zaufać mapce Google. Wybieramy drugie i… zwiedzamy miasto z perspektywy samochodu, innymi słowy błądzimy.

Internet zawiódł, orientacja w przestrzeni również. Nie pozostaje nic innego, jak zapytać taksówkarza o drogę. Wszak kto pyta, nie błądzi. Miły, uprzejmy taryfiarz cierpliwie tłumaczy, jak dojechać do ulicy Ciesielczuka (to także pisarz pochodzący z Hrubieszowa). Wsiadamy, odpalamy, stosujemy się do wskazówek i… docieramy na miejsce, tj. do Biblioteki Pedagogicznej, gdzie mamy przeprowadzić warsztaty dziennikarskie. Uff! Na szczęście dysponujemy zapasem czasu, jak się okazuje, niezbędnym przy wszelkich dalszych wyprawach.

Przed przyjazdem zapewniano nas, że w bibliotece panuje wyjątkowa atmosfera. Szybko przekonujemy się o tym, że nie są to frazesy, podobnie jak słynna polska gościnność. Pracownicy placówki witają nas bardzo serdecznie i dbają o nasz komfort przez cały czas pobytu w Hrubieszowie. Chociaż jesteśmy tu po raz pierwszy, nie czujemy się w żaden sposób obco. Jak wiadomo, to zawsze ludzie tworzą klimat danej placówki. Biblioteka Pedagogiczna na długo zapadnie w naszą pamięć jako jedno z tych miejsc, gdzie po prostu chce się wracać.

Sala jest już przygotowana, sprzęt sprawny, ciasteczka i kartki na stołach. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Po godzinie dziesiątej przybywa młodzież wraz z nauczycielem polonistą, sprawcą całego przedsięwzięcia. Uczestnicy spotkania ochoczo zasiadają przy stolikach, aby poznać tajniki dziennikarstwa i spróbować swoich sił w pisaniu tekstów. Przytulne wnętrze sprzyja nawiązywaniu nowych kontaktów. Po krótkim czasie upewniamy się o tym, iż będziemy mieli przyjemność współpracować z wyjątkowo sympatyczną młodzieżą.

Pytamy młodych ludzi, jakie według nich cechy powinien mieć dobry dziennikarz. Wykazują się dobrą intuicją, stawiają na: komunikatywność, zaradność, dociekliwość, zainteresowanie bieżącymi wydarzeniami, umiejętność pozyskania informacji. Do ogródka pożądanych predyspozycji dodajemy jeszcze kilka kwiatków od siebie tak, aby nasi słuchacze mieli możliwie najpełniejszy obraz wzorcowego żurnalisty.

Następnie pokrótce omawiamy części artykułu prasowego oraz najważniejsze gatunki dziennikarskie. Podpowiadamy, jak uatrakcyjnić pisany tekst, czego należy się wystrzegać, a co działa na korzyść materiału. Wskazówki ilustrujemy przykładami, aby łatwiej było je zrozumieć i zapamiętać. Opowiadamy przy tym o kosmitach, którzy podali fałszywe numery w Lotka, o liście czytelniczki, w którym prosiła o pomoc w sprawach łóżkowych, o „yesmanie”, który na każde pytanie odpowiadał „yes”… Dyskutujemy na marginesie o tym, kiedy w końcu polscy piłkarze wygrają mecz i czy Antiga doprowadzi siatkarzy do sukcesu. Dla chwilowego oderwania prezentujemy na wyświetlaczu sztukę aktorską… w wykonaniu naszej redakcji. Krótkometrażowa produkcja „Skafander Rec” wywołuje dodatkowe ożywienie, niemal jak w sali kinowej.

Otwartość uczestników pozwala nam dowiedzieć się nieco więcej o nich samych. Wiele osób przyznaje, że interesuje się grami komputerowymi. Cieszy nas to niezmiernie, bo według wyników ostatniej sondy internetowej czytelnicy chcieliby, żeby w gazecie było więcej recenzji gier. Jeden z uczniów zdradza z kolei, że interesuje się fotografią, lubi robić zdjęcia i niezależnie od tego, jaki kierunek studiów wybierze w przyszłości, to na pewno będzie swoją pasję rozwijał. Użyczamy mu naszego aparatu, żeby mógł udokumentować warsztaty. Inny uczeń, na pytanie „czym się interesuje?”, odpowiada żartobliwie, że dziewczynami. Oddychamy z ulgą, spokojni o los przyszłego pokolenia.

Zadajemy kilka ćwiczeń. Uczniowie nadają ciekawe tytuły zaproponowanym tekstom, wykorzystując grę słów i skojarzeń, a także odnosząc się do bieżących wydarzeń. Oto niektóre z nich: W Warszawie mają tęczę – my mamy fontannę, Cios poniżej pasa, Randka z Leninem, Heyah i niespodzianka z oka, Podryw na minuty, Palenie problemem (nie)palących… Wielość pomysłów, które się pojawiają, dowodzi, że tytułowanie nie jest proste i oczywiste, a właśnie od nagłówka w dużym stopniu zależy, czy uda nam się zaintrygować czytelnika, czy też nie.

Proponujemy też młodzieży napisanie własnych tekstów – recenzji lub felietonu. Wychodzi całkiem nieźle, zważywszy zwłaszcza na to, że jest to polecenie ad hoc. Ćwiczenie przynosi też miłą niespodziankę: jeden z uczniów, który na początku spotkania przyznał, że nie lubi pisać, napisał bardzo dobry tekst. Człowiek często nie zdaje sobie sprawy, z drzemiących w nim talentów. Mamy nadzieję, iż nasze zajęcia sprawią, że przynajmniej z kilku ich uczestników odkryje w sobie dziennikarskie zdolności.

Na ostatniej prostej odnosimy się do tekstów przesłanych nam przez uczniów jeszcze przed warsztatami. Mówimy o tym, nad czym warto popracować, ale następnie osładzamy gorycz krytyki opisując liczne walory prac. Zachęcamy także do tego, by przełamywać własną nieśmiałość i spróbować pisać nie tylko „do szuflady”.

Cztery godziny mijają niespodziewanie szybko. Wiadomo – wszystko, co dobre szybko się kończy. Co pozostanie po przeprowadzonych warsztatach? Z pewnością satysfakcja z tego, iż zdołaliśmy zainteresować uczniów tym, co mieliśmy im do przekazania. Radość z tego, że młodzież naprawdę się zaangażowała i wykazała kreatywnością. Ciepłe wspomnienia po spotkaniu z życzliwymi i szczerymi ludźmi. Na pamiątkę zostaną też prace uczniów oraz ich zabawne refleksje zapisane w formie rymowanki.

Warto podkreślić, że wszelkie inicjatywy, jak ta podjęta przez nauczyciela Daniela Buchowieckiego, mają na celu wyjście poza standardową lekcję i aktywizację uczniów poprzez udział w różnych warsztatach, spotkaniach, przedsięwzięciach. Wpływają one na rozwój młodych ludzi i sprzyjają efektywnej dydaktyce. Twórczemu nauczycielowi oraz uczniom ZS nr 1 w Hrubieszowie dedykujemy słowa, które oni sami przekazali nam w podziękowaniach: W życiu tak naprawdę liczy się czas, jaki poświęcimy dla naszych przyjaciół, miłości i pasji, którą kochamy, bo reszta tego cennego surowca to codzienna monotonia.

Redakcja SKF
„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2013, nr 13 (50), s. 7








Przeczytaj też | Also read:
Studenci PWSZ otrzymali tablety
Wizja Lokalna Zamość
Vanilla sky (2001)
Sting – Fields of gold
Dakowicz – Rozmowy umarłych
Różewicz – nie wypowiedziane
Pomagała innym, jej nie pomógł nikt | She was helping others, none helped her
Szybka nauka | Quick learning
Chciał, byś się nie poddał | He wanted to you don't give up
Purpurą zwiedziony | Deceived of the purple
Życie w kolorze | Colour of life
„Choroba daje wolność” | „Disease makes you free”
„I wiem, że się teraz śmiejesz”
Requiem dla Stanisława Piro | Requiem for Stanisław Piro
Rilke – *** Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę... (Extinguish my eyes, I'll go on seeing you…)
Kairos
Karasek – Ofiara doskonałości
Przygoda i spokojne wody | Adventure and calm water
Leśmian – Dwoje ludzieńków
Leśmian – *** (Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz)
Lewis Wallace – Ben Hur
Stare Dobre Małżeństwo – Czarny blues o czwartej nad ranem
To, co dajesz, pozostaje twoje na zawsze
Musisz tańczyć jak derwisz! | I want you to dance like a dervish!