OSTATNIA HISTORIA | THE LAST STORY
Dodane przez MasterZMC dnia 29.11.2013 21:25
W liceum często wracałem stąd do domu, zwłaszcza gdy kończyłem lekcje późno, po dziewiętnastej. Podróż autobusem była śmiesznie krótka, ale wymowna, zapamiętana, pełna nadziei na lepsze dni.
Rozszerzona zawartość newsa

„Ostatnie historie” zaczynałem czytać w czerwcu. Po konferencji matematyczno-przyrodniczej w PWSZ, na przystanku przy Wyszyńskiego, nieopodal bloku Żela. W liceum często wracałem stąd do domu, zwłaszcza gdy kończyłem lekcje późno, po dziewiętnastej. Podróż autobusem była śmiesznie krótka, ale wymowna, zapamiętana, pełna nadziei na lepsze dni.

Teraz, to znaczy w czerwcu, czekałem na autobus, który miał mnie zabrać do akademika przy Sienkiewicza, miejsca pracy i różnych wspomnień. Świat przedstawiony w powieści zupełnie nie odpowiadał pogodzie, która mnie otaczała. Lato w pełni, bujna zieleń, przepych pięknej przyrody i dobrej aury. Tymczasem u Tokarczuk zima, dom na odludziu, surowość obrazowania, trudny psychologizm… Ta książka miała być tylko chwilowym przystankiem na trasie moich lektur.

Nawet do głowy mi nie przyszło, że skończę ją czytać w dniu, w którym spadnie pierwszy śnieg. Sytuacja diametralnie się zmieniła. Teraz to ja byłem w domku na uboczu, gdy za oknem zima poczynała się na dobre, a w książce tropikalny klimat na jednej z wysp Morza Południowochińskiego. Doczytywałem ostatni rozdział i, tak jak bohaterka Maja, marzyłem o leżeniu na plaży i przyjmowaniu ożywczej energii ze słońca.

Fakt, że książka jest trudna i wymaga bardzo dużego skupienia, ale przecież podobnie miałem z „Zamkiem” Kafki, któremu bynajmniej nie można zarzucić nieabsorbowania uwagi. Czytałem „Zamek” 15 sierpnia w drodze do Radomia. W autobusie przesiadłem się w miejsce, gdzie słońce świeciło słabiej, a w powieści K. jechał sankami przez zaspy śniegu. I oto w listopadzie jestem zmuszony zacząć od początku. Co innego więc jest powodem niedokończonych lektur…

Życie się zmieniło. Nie ma w nim już czasu na książki, pisanie siebie, kupienie butów, porządek w mieszkaniu… Wszystko zostało poddane rygorowi obowiązków. A na dodatek jeszcze ta tracona pamięć…

Wrócę, rzemieślnik skamieniały,
pod dach rozległy jasny pogód,
do rzeźb swych – tych, co już się stały,
i tych, co stać się jeszcze mogą.

K. K. Baczyński






Przeczytaj też | Also read:
Życie dorosłych | Life of adult people
Baczyński – Miłość
Niezwykłe odkrycie | Amazing discovery
Violetta Villas – Melancholie
Maciej Maleńczuk
Rilke – Wnętrze róży
Sawczuk – Barańczak odchodzi
Pomagała innym, jej nie pomógł nikt | She was helping others, none helped her