„I WIEM, ŻE SIĘ TERAZ ŚMIEJESZ” | „AND I KNOW YOU ARE LAUGHING NOW”
Dodane przez MasterZMC dnia 08.11.2013 22:45
Obudziłem się rano po szóstej, SMS, który odczytałem był dla mnie szokiem i trudno mi było uwierzyć w jego treść…
Rozszerzona zawartość newsa

Obudziłem się rano po szóstej, SMS, który odczytałem był dla mnie szokiem i trudno mi było uwierzyć w jego treść…

Mariusza poznałem w 2008 r. na konkursie literackim „Debiut” w Zamojskim Domu Kultury. Pamiętam, jak na deskach sali widowiskowej czytał fragment swojej prozy. W tym samym roku uczestniczyłem w warsztatach literackich w Kaczórkach, Mariusz przywiózł wtedy pisarza Darka Foksa. A potem… a potem były niezapomniane spotkania z Krzysztofem Vargą i Andrzejem Stasiukiem prowadzone przez Mariusza. Nikt jak On nie potrafił w tak swobodny i frapujący sposób rozmawiać o literaturze i o życiu. Ja żółtodziób z polonistyki słuchałem tego z wypiekami i starałem się chłonąć, na ile tylko się dało. A kiedy w 2012 r. organizowaliśmy Ulicę Poetycką Młodych, nie wyobrażałem sobie, żeby kto inny niż On mógł zaprezentować w rozmowie panelowej młodych debiutantów.

Wcześniej był rok 2010 – ważny, bo ruszaliśmy ze „Skafandrem” w formie gazety. Był naszym aliantem od pierwszych dni, gdy jeszcze mieściliśmy się w budynku Akademii Zamojskiej. Mieliśmy różne pomysły, żywo korespondowaliśmy, nakręcaliśmy się wzajemnie. „Krasnystaw, wieczór, zero alkoholu…” to pierwszy tekst, który napisał (oczywiście o Stasiuku). Nie sposób zapomnieć o świetnym wywiadzie ze Stefanem Dardą, tuż przed premierą drugiej części „Czarnego Wygonu”, a przede wszystkim o pierwszym naszym filmie promocyjnym, w którym Mariusz wziął udział i nadał mu swoją osobą niesamowity klimat. Po prostu majstersztyk! Wiem, że przez cały czas był propagatorem naszej gazety na ziemi krasnostawskiej. Jestem Mu za to dozgonnie wdzięczny!

Gdy wspominam Mariusza, myślę też o niespełnieniu… O prywatnych spotkaniach, które planowaliśmy, a nigdy nie starczyło czasu, o Galerii „Retro”, w której już się nie zobaczymy, o książkach, o których już nie porozmawiamy… Po raz kolejny się przekonałem, że jeśli nie masz czasu dla człowieka, to życie nie będzie czekać, aż znajdziesz wolny termin w swoim grafiku niezwykle ważnych spraw…

W warszawskim szpitalu czytał „Duklę” i „Braci Karamazow”. Z kart tej drugiej książki uderza rozkrzyczane zło, a bohaterowie o przepastnych duszach noszą w sobie wielką nikczemność… Prawdziwe światło pochodzi od Aloszy. I myślę sobie, że Mariusz miał wspólną cechę z bohaterem Dostojewskiego, a mianowicie swoją obecnością wytwarzał aurę do przyjacielskiej i szczerej rozmowy z każdym. Słuchał z wyrozumiałą uwagą i bezinteresownym uśmiechem, dzięki temu zjednywał sobie wielu ludzi.

16 października o godz. 13.00 jeszcze rozmawiał przez telefon, a o 15.00 lekarze stwierdzili zgon. Przeżył niespełna 37 lat.

Pogrzeb, który planowano na sobotę, odbył się ostatecznie we wtorek 22 października, a tak się zdarzyło, że na ten dzień akurat przypadało liturgiczne wspomnienie bł. Jana Pawła II. Kościół pw. Trójcy Przenajświętszej był wypełniony po brzegi, krasnostawianie i ludzie, którzy przybyli z różnych stron Polski, stanęli na wysokości zadania, wiedzieli, kogo żegnają… Animatora kultury, autora licznych publikacji, organizatora takich przedsięwzięć jak: Festiwal Sztuk Krasnych im. Stanisława Bojarczuka, Konkurs Krasomówczy „O różę Mikołaja Siennickiego” czy Konkurs Twórczości Miłosnej „Ja cię kocham, a ty pisz”. Przypominał stale o Bojarczuku i niewątpliwie owo ciągłe przypominanie stworzyło pozytywny klimat do tego, by pomnik chłopskiego poety stanął w centrum Krasnegostawu.

Po mszy głos zabrała Aleksandra Nizioł, która powiedziała o Mariuszu wiele przejmujących zdań. Cytuję z niedoskonałej pamięci: – Był moim kumplem, przyjacielem i kochankiem. Mieszkaliśmy razem, a najintymniejsze nasze chwile to było wspólne mycie zębów i wspólna modlitwa. Nie zdążył zostać moim mężem, a ja nie zdążyłam dorównać mu intelektualnie. Przemawiałabym dziś jako wdowa Kargulowa i wiem, Mariusz, że się teraz śmiejesz, jak to słyszysz. (…) Był jak jaskółka uwięziona z piosenki Stana Borysa. Na co dzień radosny, ale w jego twórczości przewijało się cierpienie, od którego nie mógł się uwolnić. Dziś wierzę, że jaskółka jest już wolna.

Na cmentarzu ktoś zagrał na trąbce utwór „Cisza”. Przyjaciele Mariusza z Krasnegostawu, inspirowani jednym z Jego wierszy, wykonali figurkę karpia ze złotego drutu, którą doczepiono do katafalku. Stałem i obserwowałem wszystko nieco w oddaleniu. Wybaczcie i nie bądźcie zgorszeni, ale w tamtej chwili wyobraziłem sobie, że Mariusz stoi obok mnie i razem po cichu śmiejemy się z grabarzy, którzy co raz potykają się, nie mogąc donieść trumny. Jego wiersz pasował jak ulał do tej sytuacji: widzieliście jaki był pełny, jak za żywota / (…) / stary kawalarz pozostał sobą do końca. Jak mało kto miał zdrowy dystans do rzeczywistości i do siebie. Jego pierwszy i, jak się okazało, ostatni tomik nosi tytuł „Niewczesny pogrzeb wierszoroba”.

A właśnie, że przedwczesny…

Mateusz Sawczuk
„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2013, nr 12 (49), s. 10



FILM PROMOCYJNY
Z UDZIAŁEM MARIUSZA KARGULA




MONIKA KRAJEWSKA – PŁAIKIEM, GAIKIEM
Sł. Mariusz Kargul, muz. Monika Krajewska



STAN BORYS – JASKÓŁKA UWIĘZIONA








Przeczytaj też | Also read:
Literacki kumpel na życie
Samotny i bohaterski w tym mieście kefiru, sera i chmielu
Ta nieznośna groza bytu…
Kargul Mariusz – Płaikiem, gaikiem
Trudno zostawić miejsce | It’s hard to leave place
Nie dajmy polegnąć słowu! Relacja z Ulicy Poetyckiej Młodych | We don’t let to fall the word! The story about the Street Poetical Youth
Piotr | Peter
Pomagała innym, jej nie pomógł nikt | She was helping others, none helped her
Requiem dla Stanisława Piro | Requiem for Stanisław Piro
Chciał, byś się nie poddał | He wanted to you don't give up
Barańczak – Grażynie
Sawczuk – Barańczak odchodzi
Różewicz – nie wypowiedziane