TYLEŚCIE | TOO MANY
Dodane przez MasterZMC dnia 22.01.2012 23:16
Był rok 2009, początek października. Rok akademicki dopiero się zaczynał, a ja, nie zważając na to, jeździłem na zbiory jabłek.
Rozszerzona zawartość newsa

Był rok 2009, początek października. Rok akademicki dopiero się zaczynał, a ja, nie zważając na to, jeździłem na zbiory jabłek.

Czekaliśmy z kolegą P. po godzinie siódmej na parkingu przy parku miejskim, bo właśnie stamtąd podjeżdżał po nas pan Jurek Borowski, u którego pracowaliśmy. Miał wielki sad jabłek w Iłowcu, oddalonym od Zamościa 18 km. Kolega P. jechał teraz ze mną chyba po raz pierwszy.

Przyjeżdżało się z panem Jurkiem (albo jego bratem Waldkiem) i z nim się wracało do Zamościa, bo nie było innego dojazdu. Dniówka wychodziła: 10 godzin pracy, 50 zł.

Gdy dotarliśmy na miejsce, wszyscy się przebraliśmy, potem pan Jurek siadł na traktor, a my staliśmy na nadkole przyczepy załadowanej skrzynkami. I ruszyliśmy w stronę sadu. Jechał przez błoto, które leciało na nas od koła traktora. A myśmy się brechtali cali brudni.

Jabłka zbierało się do wiader przywiązanych na brzuchu, a następnie przesypywało się je do skrzynek porozrzucanych w całym sadzie. A sad, jak już wspomniałem, był naprawdę ogromny, miał tam chyba wszystkie rodzaje jabłek, lobo, szampiony, elizy, itp. Bardzo dużo musiało się marnować, bo niewiele osób zbierało.

Przychodził raz na jakiś czas i doglądał jak zbieramy. Śmialiśmy się z kolegą P., że teraz, jak przyjdzie, to powie: „Tak długo zrywacie i tyleście tylko narwali?”. (Nikt się nie obijał, ale bywały dni, że szło szybciej). Kiedy przyszedł, obawialiśmy się, że wybuchniemy przy nim śmiechem, gdy powie dokładnie tak samo. Na szczęście ustrzegł nas przed tym.

To właśnie tam, na polu w Iłowcu, pomyślałem, że moje życie się zmieniło. Cieszyłem się, że pracuję fizycznie i studiuję, co chcę. Tego właśnie pragnąłem rezygnując z poprzednich studiów. I to się spełniało. Nastał dobry czas.




Przeczytaj też | Also read:
Rozmowa z pustynią, wiatrem i słońcem | Talk with the desert, the wind and the sun
W nowym życiu | In another life
Wycieczka studencka: Kraków – Oświęcim – Ostrawa – Solina (2010) | Student’s trip: Cracow – Auschwitz – Ostrava – Solina (2010)