POWOŁANIE MATEUSZA | THE CALLING OF MATTHEW
Dodane przez MasterZMC dnia 04.01.2012 00:31
Podszedł do mnie, powiedziałem, że mam na imię Mateusz, a blisko mnie stał mój imiennik. Wtedy wskazał palcem na mnie i na kolegę i powiedział: Jest taki obraz Caravaggio „Powołanie św. Mateusza”, zwróćcie na niego uwagę.
Rozszerzona zawartość newsa

Ks. Wacław Depo, dotychczasowy biskup diecezji zamojsko-lubaczowskiej, decyzją papieża Benedykta XVI, został mianowany metropolitą częstochowskim. Ta notka nie ma być apoteozą biskupa, lecz refleksją nad spotkaniem, bo jak sam mówił staję się sobą nie tylko dzięki sobie, ale też dzięki ludziom, których spotykam. Oni też mnie kształtują.

W 2006 r. Wacław Depo, ówczesny rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu został nowym biskupem zamojsko-lubaczowskim, zastępując odchodzącego na emeryturę ks. bpa Jana Śrutwę.

Uroczysty ingres nowego biskupa miał miejsce w Katedrze zamojskiej dnia 9 września 2006 r. Pamiętam, że podczas sakry biskupiej konsekratorzy, którzy ustanawiali Wacława Depo nowym biskupem, zadawali mu pytania, a on głośno i z przekonaniem odpowiadał: „Chcę!”. Wtedy nawet jeszcze nie rozumiałem, że właśnie takie zdecydowane słowa świadczą o słuszności naszych wyborów.


Po mszy był przygotowany posiłek dla przybyłych z całej Polski gości, głównie duchownych, a było ich mnóstwo. Uczestniczyłem w tym dosłownie od kuchni, tego dnia pełniłem funkcję portatora, czyli donosiłem do stołów. Przełożona kucharek mówiła innym portatorom, że jakby czegoś nie wiedzieli, to niech pytają mnie, bo ja znam wszystkie kąty. Na koniec imprezy, gdy goście już wyjechali, do portatorów zebranych w jednym pomieszczeniu przyszedł biskup Wacław Depo. Podchodził do każdego z nas, podawał rękę i pytał o imię, które było dla niego ważne, bo jak sam później mówił: Z imieniem związany jest charakter łaski danej ci od Boga. (Od tamtej pory sprawdzałem, co znaczą imiona moich znajomych). Podszedł do mnie, powiedziałem, że mam na imię Mateusz, a blisko mnie stał mój imiennik. Wtedy biskup wskazał palcem na mnie i na kolegę i powiedział: Jest taki obraz Caravaggio „Powołanie św. Mateusza”, zwróćcie na niego uwagę.

Ten moment zachował się na zdjęciu zrobionym przez ks. Krzysztofa Świtę. To chyba nawet nie ja, tylko moja mama oprawiła je w ramkę i postawiła w moim pokoju. Ta fotografia to wizualizacja jej marzeń, dla mnie znaczy niewiele.

Później miałem kilka razy okazję słuchać słów Depo. Przede wszystkim w trakcie rekolekcji wielkopostnych 2007 r. Nie były one dla mnie przełomowe pod względem decyzji o dalszym życiu świeckim, bo ona dojrzała we mnie już wcześniej, tym niemniej myślę, że kilka refleksji z tamtego czasu warto przypomnieć.

„Kim jest dla mnie Jezus Chrystus?”. Ojciec Celestyn Napiórkowski zadał to pytanie swoim studentom. Odpowiedzi były różne: „Jezus jest nauczycielem”, „Jezus jest wspaniałym wzorem humanisty”, „Jezus jest kimś, kto nadaje sens mojemu życiu”. A dopiero gdzieś na końcu pojawiła się oczekiwana odpowiedź: „Jezus jest moim Zbawicielem. Przyszedł na świat, by umrzeć za mnie”.

Nie bez powodu zacząłem od przytoczenia tej historii opowiedzianej przez bpa Depo, bo to właśnie zbawienie stało się kluczem jego nauczania, ten aspekt wiary podkreślał wielokrotnie i wpisał go w swoje zawołanie biskupie: „Ad Christum Redemptorem hominis (Ku Jezusowi Chrystusowi, Odkupicielem człowieka)”. W homiliach dodawał często, że Chrystus jest jedynym Odkupicielem człowieka. Niewykluczone, że inspirująca była tu encyklika Jana Pawła II „Redemptor hominis (Odkupiciel człowieka)”, zaczynająca się od słów: Odkupiciel człowieka Jezus Chrystus jest ośrodkiem wszechświata i historii. Na pewno zaś inspiracje miały źródła biblijne, bo sam biskup przytaczał cytat z Księgi Psalmów:
Od Niego przychodzi moje zbawienie.
On jedynie skałą i zbawieniem moim,
twierdzą moją, więc się nie zachwieję.

Ps 62 (61), 2–3

Przywoływał historię Karola Boromeusza:
Kiedyś św. Karol Boromeusz poprosił malarza, aby ten namalował mu tajemnicę śmierci. Po kilku dniach pracy malarz przyniósł gotowy obraz. Przedstawiony był na nim wizerunek kościotrupa z kosą w ręku. Obraz ten nie zadowolił Karola Boromeusza. Poprosił o ponowne namalowanie obrazu, który zgadzałby się z duchem wiary. Zasugerował, żeby przedstawiał anioła z kluczem w ręku.
Drodzy Bracia i Siostry, może nie przy każdym grobie jest anioł, ale na pewno przy każdym grobie jest krzyż. Czy to nie jest właśnie ten klucz? Chcę powiedzieć do każdego i każdej z Was, którzy stoicie pod jakimkolwiek krzyżem, którzy doświadczacie jakiegokolwiek cierpienia, chcę Wam powiedzieć, że odkąd na Golgocie stanął krzyż Chrystusa żadne ludzkie cierpienie nie jest bezsensowne. Tylko ludzie się podzielili. Jedni w to wierzą, a drudzy tylko przemijają.


Nawet podczas jednej z pasterek mówił, że stajenka, na którą patrzymy, powinna przenieść nasze myśli na Golgotę. Bo narodzenie było właśnie po to, by później nastąpiła Golgota. Narodziny poza gospodą, na zimnie, Józef i Maryja przy żłóbku – to protest miłości.

A skoro o proteście mowa, to przywoływał także francuskiego pisarza, ateistę:
Albert Camus napisał esej „Człowiek zbuntowany” (1951). Z człowiekiem od początku związany jest bunt przeciw złu i śmierci. Nowością przyjścia Chrystusa na ziemię jest to, że stanął po stronie ludzi zbuntowanych.

Bardzo ciekawą sprawą, jaką zauważył, jest trudne doświadczenie Abrahama i Maryi w kontekście powołania, choć wyszedł w tej refleksji od Józefa i ucieczki z Egiptu (Mt 2, 13–15).
Józef wstał i poszedł. To takie łatwe? Na pewno była w nim walka, ale nie dyskutował, wiedział, że tak trzeba. Słuchać Boga, a nie ludzi. Poznawać wnętrze tego, co się słyszy i potwierdzać sobą.
Podobnie Maryja przy zwiastowaniu poddaje się temu, co słyszy, choć wie, że będzie to bardzo trudne. Trzeba będzie potwierdzać wolę Boga pomimo niezrozumienia ludzi.
Można też po ludzku przeżyć zaprzeczenie powołania. Bóg powiedział Abrahamowi, że jego potomstwo będzie liczne jak gwiazdy na niebie, że jego syn będzie spadkobiercą. A potem Bóg nakazuje Abrahamowi złożyć Izaaka w ofierze.
Podobnie było z Maryją. „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida” (Łk 1, 31–32). A potem Maryja stoi pod krzyżem, jest tylko matką tego oto skazańca. Miał być królem, a ona widzi Jego śmierć.
Czy możemy sobie wyobrazić co musieli czuć Abraham i Maryja? Co to znaczy uwierzyć Bogu? Zgodzić się na kroczenie w ciemności. Choćby mnie zabił, będę Mu ufał, „bo wiem: Zbawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni” (Hi 19, 25).


I ostatnia historia przywołana przez bpa Depo, która dla mnie jest szczególnie istotna.
Spotkali się kiedyś dwaj wielcy malarze Matejko i Wyspiański. Matejko dał swemu znajomemu wydawać by się mogło proste zadanie, a mianowicie poprosił, by ten namalował mu gałązkę jedliny. Wyspiański starannie namalował obraz, a gdy go ukończył, zaniósł Matejce do oceny. Matejko spojrzał i powiedział: „Nie”. Wyspiański namalował raz jeszcze i ponownie pokazał Matejce. Ten znów powiedział: „Nie”. Wyspiański po raz trzeci zabrał się do dzieła. Gdy ukończył, pokazał obraz mistrzowi. Ten pokiwał głową i powiedział: „Nie”. Wyspiański nie wytrzymał i krzyknął: „Dosyć! Czego brak?!”. Matejko odpowiedział: „Nie widzę wiatru!”

Ta historia, opowiedziana w tamtym czasie, miała dla mnie bardzo duże znaczenie, bo obrazowała mój stan wewnętrzny. Nie czułem wiatru.
A prawdą jest, że nie znoszę duchoty i lubię wietrzyć pomieszczenia. Zauważyła to nawet koleżanka Agnieszka, bo kiedy tylko przyjeżdżaliśmy do akademika, to otwierałem okna w pokoju i jadalni, nawet gdy na zewnątrz była zima. Potrzebował powiewu wiatru Eliasz skryty w jaskini (1 Krl 19, 11–14), wichru potrzebowali Apostołowie zamknięci w wieczerniku (Dz 2, 2), ja też potrzebuję wiatru.

To wewnętrzne pragnienie zobrazował Paulo Coelho w swojej książce „Alchemik”, opowiadającej o młodzieńcu, który chciał zamienić się w wiatr. Być może pisarz inspirował się fragmentem Ewangelii św. Jana, nocną rozmową Jezusa i Nikodema. Jezus mówi wtedy: Wiatr wieje tam, gdzie chce i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, kto narodził się z Ducha (J 3, 8).


W wiosenny słoneczny dzień roku 2007 stałem przed furtą seminaryjną i rozmawiałem z Michałem, jednym ze spokojniejszych kleryków.
– Michał, powiedz, jak myślisz, czy człowiek może zamienić się w wiatr?
Chwilę pomyślał i odpowiedział:
– Tak, myślę, że człowiek może zamienić się w wiatr. Trzeba tylko żyć, ale wiesz, tak normalnie żyć. I wtedy człowiek będzie mógł zamienić się w wiatr.

Trafił w sedno. Niczego bardziej nie pragnąłem jak żyć normalnie, wychodzić do sklepu po zakupy, pracować, mieć swoje pasje. Być jak wiatr to żyć w zgodzie ze sobą, móc wyruszyć, gdzie się chce, spełniać marzenia.


Biskupie Wacławie, odnalazłem obraz Caravaggio. Ten niezwykły malarz nie bał się przedstawiać nowe ujęcia. Przecież jest wiele obrazów, na których Bóg jest w świetle, a tu inaczej. Bóg i powołany Mateusz to dwie postacie, które są najmniej dostrzegalne w pierwszej chwili. Na początku zwracamy uwagę na tych w świetle, a przecież nie oni są tutaj głównymi bohaterami, lecz Mateusz, którego twarzy nawet nie widzimy, bo jest zajęty liczeniem pieniędzy oraz Jezus, który jest w cieniu, z ledwo dostrzegalną aureolą. To właśnie oni decydują o znaczeniu przedstawionej sceny. Człowiek niedostrzegany i Bóg w ciemności. Jest w tym obrazie jakaś dziwna intymność. Wiara to zbyt intymna sprawa, by zamknąć ją w doktrynie – mówił Leszek Szaruga.

Dziś, Biskupie Wacławie, pięć lat od naszego spotkania, walczymy na jednym froncie, po tej samej stronie, choć na różnych pozycjach. Ty jako katolik, ja jako szemkel. Tobie zostanie po mnie płyta z jasełkami, choć nawet o tym nie wiesz. Mnie po Tobie to niewiele znaczące zdjęcie i te trafne myśli, które zapisałem na rzeczy pamiątkę.




Zobacz też | Also read:
Szemkel
Wojownik Światła | A Warrior of Light
Być jak wiatr | Be like a wind
Rozmowa z pustynią, wiatrem i słońcem | Talk with the desert, the wind and the sun
W nowym życiu | In another life
Nie klękają przed Panem | They don’t kneel ahead the Lord
Dwie Biblie | Two Bibles
Biblia Jerozolimska | Jerusalem Bible
Modlitwa smutnego człowieka | A pray of a sad man
Serce pełne protest | Protest of my heart
Nie musisz cierpieć | You don’t have to suffer
Czas teraz zrozumieć | It’s time to understand now
Olga
Prezent urodzinowy | A birthday gift
Niezwykłe odkrycie | Amazing discovery
Nadchodzi smutna wiadomość | A sad message is coming
Pora umierać | It's time to die (2007)
Uśmiech z lodówki | The smile from the fridge
Eric-Emmanuel Schmitt – Oskar i pani Róża (Oscar and the Lady in Pink)
Ludzie z bliska / Krzysztof Kolberger
Jerzy Tyburski galeria
Pomagała innym, jej nie pomógł nikt | She was helping others, none helped her
Piro odkodowany | Piro decoded
Requiem dla 1 500 000 000
A w sercu bezpiecznie | Safely in the heart (Płock 02–03.06.2012)